Zmiany w zawieraniu małżeństw
- Zarejestrowany: 13.03.2012, 17:32
- Posty: 3915
Słyszałyscie o tym? Kościół chce walczyć z rosnącą liczbą rozwodów i unieważniania małżeństw, wprowadzając rygorystyczne zmiany w dopuszczaniu i udzielaniu sakramentu małżeństwa. Nie będzie można odbyć nauk przedmałżeńskich szybko, kościelne przygotowanie do ślubu ma trwać minimum pól roku! I okres narzeczeństwa ma się wydłużyć, a od kiedy takie coś istnieje dla kościoła?! Dodatkowo jakieś rozmowy z psychologami diecezyjnymi itp,ktorzy będa sprawdzać czy młoda para nadaje się do ślubu.
Jak dla mnie paranoja...
Co sądzicie?
Już i tak dużo młodych rezygnuje ze ślubu kościelnego , to teraz kościół jeszcze bardziej zniechęci do ślubu kościelnego Wystarczająco duże są nakłady finansowe na ślub kościelny i to min. zniechęca młodych ....
- Zarejestrowany: 16.01.2011, 15:14
- Posty: 11242
Już i tak dużo młodych rezygnuje ze ślubu kościelnego , to teraz kościół jeszcze bardziej zniechęci do ślubu kościelnego Wystarczająco duże są nakłady finansowe na ślub kościelny i to min. zniechęca młodych ....
Zgadzam się z Tobą.To tylko zniechęci młodych do legalizacji związku.Choć jak komus bardzo bedzie zależało na ślubie kościelnym to przebrnie i przez nowe wymagania.
- Zarejestrowany: 13.03.2012, 17:32
- Posty: 3915
dla mnie śmieszne jest, że kościół chce uczyć przygotowania do życia w małżeństwie i rodzinie, jak o tym nie ma pojęcia! (przynajmniej nie powinien mieć z praktyki), moim zdaniem to nie przyczyni się do zmniejszenia ilości rozwodów, po prostu będzie mniej kościelnych ślubów.
- Zarejestrowany: 16.01.2011, 15:14
- Posty: 11242
dla mnie śmieszne jest, że kościół chce uczyć przygotowania do życia w małżeństwie i rodzinie, jak o tym nie ma pojęcia! (przynajmniej nie powinien mieć z praktyki), moim zdaniem to nie przyczyni się do zmniejszenia ilości rozwodów, po prostu będzie mniej kościelnych ślubów.
Taki pewnie będzie efekt.
Przecież kościół sam na prawo i lewo rozdaje rozwody kościelne. Ja znam dobrze 3 pary, które dostały rozwody kościelne pomimo, że były kilka lat w związku i mają dzieci. W dwóch przypadkach do rozwodu (najpierw cywilnego) doszło z powodu pijaństwa, a w trzecim nawet nie wiem - ale osoba, która go dostała jest blisko związana z kurią.
Dawniej rozwód kościelny był dawany sporadycznie - najczęściej jego przyczyną było zatajenie choroby psychicznej, a teraz wystarczą "chody" w kurii i kilka kłamstw na temat pożycia (lub jego braku) i rozwód kościelny ma się w kieszeni...
- Zarejestrowany: 15.03.2012, 11:34
- Posty: 24
Pogratulować tym co byli tacy mądrzy i to wymyślili...chyba im się nudziło. Ja byłam na przyspieszonym kusie małżeńskim w weekend po 10 h i normalnie już nie mogłam wytrzymać :P nudy ( nie było to w kościele w którym braliśmy ślub) mieliśmy dodatkowe spotkania z proboszczem, który udzielał nam ślubu i przez kilka spotkań 1 godzinnych lepiej zrozumiałam powage tej sytuacji niż to biadolenie na kursach...nie wszyscy księża się nadaja do prowadzenia takich rzeczy to po pierwsze po drugie spotkania w poradni rodzinnej myślałam, że kobiete wyśmieje jak usłyszałam, że mój przyszły mąż to błękitny książe ze swoim złotym ziarenkiem haha a ja jestem kwiatem i mój mąż ma mnie pielęgnować i podlewać... Wydaje mi się, że małżeństwo powinno być zawarte tylko wtedy jeżeli tego chcą narzeczeni to jest najważniejsze i jeżeli gdzieś tam wisi w przyszłości nad nimi, że i tak się rozstaną to nawet jakby księża się gimnastykowali i zmieniali reguły to i tak czy siak tego się nie uniknie. Moim zdaniem nie ma reguły są ludzie bardziej dojrzali do bycia w małżeństwie i są ludzie mniej tylko raczej ci mniej nie decydują się na ślub kościelny. Myślę, że i tak młodzi ludzie mniej decydują się na ślub kościelny pn wiąże się z tym kwestia finansowa i to nie mała. Ja nie mogę powiedzieć złego słowa na temat mojego księdza, który udzielał nam ślubu bo naprawde z powołania ksiądz ale ile jest takich, którzy po pierwsze mają cennik usług kościelnych bez 1000zł nie przychodź ( co łaska...1000zl) po drugie utrudniają ( niby wiara jest jedna ciekawe jest to że w jednym kościele przy spowiedzi odpuszcza ci grzechy a w drugim za te same grzechy nie) po trzecie to w ogóle ciężko młodym ludziom samodzielnie udźwignąć finansowo koszt całego ślubu bo wiadomo kościelny kojarzy się z pewnymi elementami tak jak np wesele. My jesteśmy takim Narodem, który mówi zastaw się a pokaż się...coś w tym jest! Niestety sa jeszcze przypadki ślubów z rozsądku no bo co ludzie powiedzą albo z tym ci bedzie lepiej bo zabezpieczysz sie finansowo itp itd więc myśle, że kombinowanie z różnymi zmianami jest kompletnie bez sensu. Nie dość, że i tak w kościele coraz mniej młodych osob to jeszcze tym bardziej takie zmiany wzbudzą niechęć młodych
- Zarejestrowany: 06.05.2009, 20:23
- Posty: 5452
Nie ma czegoś takiego jak "rozwój kościelny". Jest tylko stwierdzenie nieważności małżeństwa, a to duża różnica. Rozwód oznacza zakończenie ważnie zawartego małżeństwa, stwierdzenie nieważności zaś oznacza, że małżeństwo nigdy nie zostało ważnie zawarte.
Większej bzdury, niż to, że Kościół nie ma pojęcia o życiu rodzinnym, to jeszcze nie słyszałem. No chyba, że dla kogoś Kościół, to tylko księża, ale już chyba mało kto ma takie klapki na oczach. A co ze świeckimi, którzy należą do Kościoła? Większość nauk przedmałżeńskich prowadzonych jest przez małżeństwa z różnym stażem, a księża to tylko spinają i wyjaśniają sprawy liturgiczne i prawno-kanoniczne.
Bardzo dobrze, że Kościół podnosi poprzeczkę - zbyt wielu niedojrzałych ludzi decyduje się na ślub, a potem mamy efekty w postaci rozwodów i życiowych dramatów. Dla dojrzałych ludzi wymagania stawiane przez Kościół nie są trudne. A jeśli dla kogoś są jednak za trudne, to bardzo dobrze - widać nie jest jeszcze gotowy/gotowa na małżeństwo.
Jeśli ktoś jest wierzący, to nie będzie miał z tym problemów - wszak wszystkie te działania mają w efekcie umocnić wzajemną miłość i pomóc w późniejszym życiu małżeńskim. Główny nacisk kładzie się na dialog, na to, żeby młodzi ludzie w ogóle ze sobą rozmawiali o trudnych sprawach.
- Zarejestrowany: 15.12.2009, 22:07
- Posty: 4215
A ja wam powiem ze jestem za. Moje zdanie ukształtowało sie po pewnej rozmowie jakiegoś redaktora z jakims księdzem. Nie wiem co to był za program i nie przyklapałam wagi do nazwisk uczestników rozmowy. Wsłuchałam sie w ich słowa. Ksiądz powiedział ze kościół teraz będzie chciał nowożeńcom jak najbardziej utrudnić zawarcie małżeństwa. Bo jeśli przejdą te trudności to jest i szansa na to by małżeństwo przetrwało dużej.
Chca zrobić z tego takie "sito" by ludzie zastanowili sie bardziej nad znaczeniem ślubu.
ja znam wiele małżeństw gdzie decyzja o ślubie była związaną z wpadką lub... bo wypada..
- Zarejestrowany: 06.05.2009, 20:23
- Posty: 5452
Wydaje mi się, że małżeństwo powinno być zawarte tylko wtedy jeżeli tego chcą narzeczeni to jest najważniejsze i jeżeli gdzieś tam wisi w przyszłości nad nimi, że i tak się rozstaną to nawet jakby księża się gimnastykowali i zmieniali reguły to i tak czy siak tego się nie uniknie.
O, jakie wygodne usprawiedliwienie rozwodu... jakieś "coś" wisiało w powietrzu i chyba spadło, bo sprawa sie rypła...
- Zarejestrowany: 13.03.2012, 17:32
- Posty: 3915
Decyzja o ślubie to ważna decyzja i na pewno wiele osób podejmuje ją zbyt pochopnie, ale utrudnianie i uprzykrzanie tak naprawdę życia młodym ludziom przez kościół na pewno nie przyniesie oczekiwanych skutków, tylko jeszcze bardziej zniechęci i tak już zniechęcone i zniesmaczone życiem kościoła społeczeństwo...
dłużej i trudniej nie znaczy lepiej... może wystarczyłoby trochę bardziej się postarać, jedna i druga strona.
Nie ma czegoś takiego jak "rozwój kościelny". Jest tylko stwierdzenie nieważności małżeństwa, a to duża różnica. Rozwód oznacza zakończenie ważnie zawartego małżeństwa, stwierdzenie nieważności zaś oznacza, że małżeństwo nigdy nie zostało ważnie zawarte.
Większej bzdury, niż to, że Kościół nie ma pojęcia o życiu rodzinnym, to jeszcze nie słyszałem. No chyba, że dla kogoś Kościół, to tylko księża, ale już chyba mało kto ma takie klapki na oczach. A co ze świeckimi, którzy należą do Kościoła? Większość nauk przedmałżeńskich prowadzonych jest przez małżeństwa z różnym stażem, a księża to tylko spinają i wyjaśniają sprawy liturgiczne i prawno-kanoniczne.
Bardzo dobrze, że Kościół podnosi poprzeczkę - zbyt wielu niedojrzałych ludzi decyduje się na ślub, a potem mamy efekty w postaci rozwodów i życiowych dramatów. Dla dojrzałych ludzi wymagania stawiane przez Kościół nie są trudne. A jeśli dla kogoś są jednak za trudne, to bardzo dobrze - widać nie jest jeszcze gotowy/gotowa na małżeństwo.
Jeśli ktoś jest wierzący, to nie będzie miał z tym problemów - wszak wszystkie te działania mają w efekcie umocnić wzajemną miłość i pomóc w późniejszym życiu małżeńskim. Główny nacisk kładzie się na dialog, na to, żeby młodzi ludzie w ogóle ze sobą rozmawiali o trudnych sprawach.
Czyli dwie osoby ślubują sobie w kościele miłość, wierność itp. potem żyją ze sobą kilkanaście lat, mają dzieci, a potem występują do kurii o stwierdzenie nieważności. Czegoś tu jednak nie rozumiem - przez kilkanaście lat małżeństwo było ważne i nagle "pyk" jest nieważne i można wstąpić w drugi (o przepraszam) pierwszy związek małżeński w kościele i ponownie ślubować miłość, wierność itp. Dla mnie jest to czysty absurd!
Jak można twierdzić, że małżeństwo nigdy nie zostało ważnie zawarte, gdy... zostało zawarte ze wszystkimi wymogami i całą "oprawą" i przez kilkanaście lat było ważnie zawarte?
- Zarejestrowany: 06.05.2009, 20:23
- Posty: 5452
dłużej i trudniej nie znaczy lepiej... może wystarczyłoby trochę bardziej się postarać, jedna i druga strona.
A konkretnie? Bo z tego co widzę, to właśnie Kościół postanowił (nareszcie!) aktywnie przeciwdziałać kryzysowi rodzin, którego owocem są m.in. liczne rozwody. Dla mnie to nie utrudnianie czy uprzykrzanie - tylko stwarzanie im szansy. Znajomi, którzy właśnie skończyli taki kurs nauk przedmałżeńkich bardzo go sobie chwalą. Przede wszystkim, że wiele się tam nauczyli, jeśli chodzi o wzajemne relacje.
- Zarejestrowany: 06.05.2009, 20:23
- Posty: 5452
Jak można twierdzić, że małżeństwo nigdy nie zostało ważnie zawarte, gdy... zostało zawarte ze wszystkimi wymogami i całą "oprawą" i przez kilkanaście lat było ważnie zawarte?
Zaprzeczasz sobie. Jeśli zostały spełnione wszystkie wymogi przy zawarciu małżeństwa, to nie można stwierdzić jego nieważności. Jeśli czegoś zabrakło - wówczas można. To, co dzieje się po ślubie, np. sytuacja, gdy po 10 latach małżeństwa dochodzi do zdrady, trwałego rozkładu pożycia, alkoholizm, itd. nie ma wpływu na możliwość stwierdzenia nieważności.
Jak można twierdzić, że małżeństwo nigdy nie zostało ważnie zawarte, gdy... zostało zawarte ze wszystkimi wymogami i całą "oprawą" i przez kilkanaście lat było ważnie zawarte?
Zaprzeczasz sobie. Jeśli zostały spełnione wszystkie wymogi przy zawarciu małżeństwa, to nie można stwierdzić jego nieważności. Jeśli czegoś zabrakło - wówczas można. To, co dzieje się po ślubie, np. sytuacja, gdy po 10 latach małżeństwa dochodzi do zdrady, trwałego rozkładu pożycia, alkoholizm, itd. nie ma wpływu na możliwość stwierdzenia nieważności.
I tu się mylisz. Znam przykłady, że jednak można. I tym jest absurd decyzji kurii w sprawie unieważnień małżeństw.
A ja wam powiem ze jestem za. Moje zdanie ukształtowało sie po pewnej rozmowie jakiegoś redaktora z jakims księdzem. Nie wiem co to był za program i nie przyklapałam wagi do nazwisk uczestników rozmowy. Wsłuchałam sie w ich słowa. Ksiądz powiedział ze kościół teraz będzie chciał nowożeńcom jak najbardziej utrudnić zawarcie małżeństwa. Bo jeśli przejdą te trudności to jest i szansa na to by małżeństwo przetrwało dużej.
Chca zrobić z tego takie "sito" by ludzie zastanowili sie bardziej nad znaczeniem ślubu.
ja znam wiele małżeństw gdzie decyzja o ślubie była związaną z wpadką lub... bo wypada..
Ja także jestem za tym ,by to sito było bardziej gęste.Jeżeli młodzi przed rozpoczęciem wspólnej drogi życiowej pokonają trudności ,potem będzie im łatwiej znosić wiele ciężkich sytuacji w życiu codziennym, a tak często byle jakie błache zdarzenie powoduje rozpad związku .
Mam w rodzinie podobny przypadek.Brat poznał dziewczynę w grudniu ,w sierpniu wzięli ślub kościelny ,a w listopadzie już mieszkali osobno,w marcu było juz po rozwodzie.Teraz jest z kolejną ,jednocześnie wniósł o unieważnienie ślubu kościelnego , a z nową już w czerwcu bierze ślub cywilny.
Zaostrzenie wymagań przez kościół pozwoli wielu parom lepiej zastanowić się nad sensem śluby kościlenego i odpowiedzialnoscią jaką ze sobą niesie.
- Zarejestrowany: 13.03.2012, 17:32
- Posty: 3915
Żeby rozluźnić trochę atmosferę, polecam film "Licencja na miłość" fajna komedia opowiadająca właśnie o naukach przedmałżeńskich;)
- Zarejestrowany: 13.03.2012, 17:32
- Posty: 3915
No właśnie zastanawiam się tylko czy zastanowić się i decydować na ślub kościelny, czy jednak rezygnować z niego...
No właśnie zastanawiam się tylko czy zastanowić się i decydować na ślub kościelny, czy jednak rezygnować z niego...
O to właśnie w tym chodzi ,aby być pewnym podjętych decyzji.
- Zarejestrowany: 15.12.2009, 22:07
- Posty: 4215
No właśnie zastanawiam się tylko czy zastanowić się i decydować na ślub kościelny, czy jednak rezygnować z niego...
O to właśnie w tym chodzi ,aby być pewnym podjętych decyzji.
Dokładnie.By ludzie którzy decydują sie na ślub byli świadomi swoich kroków. Przecież na naukach nie odcinają nóg albo dłoni. A po za tym jeśli komuś szkoda czasu to czy po ślubie tez będzie mu szkoda czasu na rozwiązywanie problemów?
- Zarejestrowany: 12.07.2009, 14:01
- Posty: 20
Pół roku?! To chyba przesada... Mam tyle czekać bo wiele osób zawiera małżeństwo bez zastanowienia?